Teraz muszę się sam utrzymać

Teraz muszę się sam utrzymać

Rozmowa z Kajetanem, absolwentem ośrodka z przed półtora roku

Kajetan skończył terapię półtora roku temu. Pochodzi z Bydgoszczy. Kiedy w jesieni ubiegłego roku byliśmy w tym mieście z parafialną wycieczką , mieliśmy okazję w katedrze bydgoskiej spotkać się z jego rodzicami. Opowiedzieli nam wtedy trochę o swojej walce jaką stoczyli o syna. Z naszego kościoła możemy przypomnieć sobie mamę Kajetana gdy w dniu zakończenia jego terapii recytowała zgromadzonym swoje „wierzenickie”wiersze, którymi towarzyszyła synowi w czasie jego leczenia. Razem z Kajetanem odwiedziłem jego dom rodzinny w Bydgoszczy. Pojechaliśmy tam moim samochodem w któreś jesienne niedzielne popołudnie. Wiosną tego roku zaprosiłem go do udziału w spotkaniu rekolekcyjnym, które miałem w jednej ze szkół średnich w Poznaniu. Kajetan towarzyszył mi także w czasie rekolekcji wielkopostnych w parafii w Koziegłowach. W oby wypadkach posłużył mi pomocą w sposób znakomity (dop. x PK).

 

Co porabiałeś od momentu wyjazdu z Wierzenicy?

Przez pierwszy rok mieszkałem na hostelu. Jest to kontynuacja leczenia. Miałem się skupić na szukaniu pracy i zdobyciu doświadczenia, poszukaniu nowych znajomości, zainteresowań. Uczyłem się na nowo funkcjonować w „normalnym świecie”.

Kiedy się usamodzielniłeś?

Po roku jak przewiduje program przeprowadziłem się na swoje mieszkanie. Tu odczułem prawdziwą samodzielność. Na początku było to ekscytujące. Nie obejmowały mnie już żadne reguły. Jednak wraz z samodzielnością pojawia się odpowiedzialność. Miałem świadomość, że teraz muszę się sam utrzymać.

Czy masz dobry kontakt z domem?

Od kiedy wyszedłem z hostelu doskwierała mi trochę samotność. Wtedy zauważyłem jak wielkimi przyjaciółmi dla mnie są moi rodzice iże mogę się do nich zwrócić ze wszystkim. Nigdy nie wierzyłem w to, że kiedyś tak będzie. Teraz większość ważnych decyzji podejmuję rozważając z nimi.

Czy kontynuujesz jeszcze jakąś pracę terapeutyczną?

Tak, chodzę na grupę wsparcia anonimowych narkomanów i na terapię indywidualną.

Czy poznałeś nowych przyjaciół? Jeżeli tak to kim są ci ludzie?

Od momentu wyjścia poznałem wiele nowych osób. Mianem przyjaciół chyba bym ich jeszcze nie określał. Są oni jednak dla mnie ważni gdyż pomagali mi w tym czasie po usamodzielnieniu. Głównie są to osoby z duszpasterstwa OO Dominikanów, w które się dość mocno zaangażowałem. Mieli codzienne spotkania i to mi odpowiadało. Wolałem iść tam aniżeli samemu siedzieć w domu. Także poznałem parę osób na ścianie wspinaczkowej. To kolejne miejsce, które stało się dla mnie ważne. Bardzo mnie pochłonął ten sport.

Jakie przesłanie miałbyś dla osób, które rozpoczynają teraz pobyt w ośrodku w Wierzenicy?

Życie na trzeźwo nie jest łatwiejsze aniżeli wtedy kiedy się ćpało. Jest to jednak żywot godny i odważny bo umie się problemom spojrzeć w twarz, a nie uciekać przed nimi, tak jak to się robiło podczas picia, czy ćpania.

Powrót do spisu artykułów

CARITAS ARCHIDIECEZJI POZNAŃSKIEJ 
Katolicki Ośrodek Wychowania i Terapii Uzależnień 
Caritas Archidiecezji Poznańskiej 
"WIERZENICA" 
Wierzenica, ul. Wierzenicka 12 
62-006 Kobylnica 
tel. kom. 663 002 588, 
tel. 61 815 99 81, fax 61 881 62 08

NIP: 782-15-52-193   REGON: 04000722900070
numer księgi rejestrowej: 000000179452

Projekt i wykonanie: Tomasz Karolak
poczta(at)tomaszkarolak.net