Wywiad z ks. Waldemarem Twardowskim

Dziękuję za wiele objawów życzliwości

Z ks. Waldemarem Twardowskim rozmawia ks. Przemysław Kompf 

Zbliża się pięciolecie pracy ośrodka w Wierzenicy. Jako szef tej placówki czujesz teraz więcej radości czy zmęczenia?

Zdecydowanie więcej radości, bardzo dużo radości i satysfakcji ale temu też towarzyszy zmęczenie.

 

Czy z perspektywy tych pięciu latach możesz powiedzieć, jak realizują się założenia, które przyjęliście w momencie uruchomienia domu?

Założeniem było leczenie młodzieży uzależnionej od narkotyków i to się dzieje w sposób profesjonalny. Nie myślałem jednak kiedyś, że dopracujemy się aż tylu różnych form aktywności: że dorobimy się boiska, ogrodu, pasieki (i kozy – dop. xPK), że będziemy mieli zajęcia taneczne, że będziemy regularnie korzystać z lodowiska i pływalni. To właśnie daje dużą szanse rozwoju naszych podopiecznych. Mają oni też szansę nauki na poziomie gimnazjum i w liceum zaocznym.

Ile mniej więcej osób przewinęło się przez dom i ile skończyło terapię?

Przez ośrodek przewinęło się prawie dwieście osób. Niektóre były niestety tylko kilka godzin albo kilka dni. Terapię skończyło kilkadziesiąt osób, w tym część w innych ośrodkach, w których po odejściu od nas kontynuowali leczenie.

Co dalej dzieje się z osobami, które kończą terapię w Wierzenicy. Niektórych przy różnych okazjach mieliśmy możliwość zobaczyć, co z innymi, czy notowaliście nawroty do starego życia?

Zazwyczaj wybierają hostel, które też jest dziełem Caritas. Tam uczą się zdrowego powrotu do społeczeństwa: podejmują pracę, kończą naukę w szkole, nawiązują nowe relacje między ludzkie. Narkomania jest chorobą, w którą wpisane są nawroty ale nawrót nie zawsze musi oznaczać powrót do starego życia. Niestety, wiemy o pojedynczych przypadkach osób, które nie dbały o siebie i wróciły do starego życia ale zdecydowana większość naszych absolwentów jest trzeźwa.

Czy utrzymujecie kontakty z innymi podobnymi placówkami w Polsce?

Największe kontakty mamy z ośrodkiem „Anastazis” w Strychach na Ziemi Lubuskiej. Z tego miejsca przejęliśmy program autorski pani Elżbiety Kalmus dyrektora tej placówki. Także mamy żywe kontakty z ośrodkiem w Czarnej Białostockiej. Oba domy mają charakter katolicki.

Czy mógłbyś w skrócie powiedzieć na czym polega terapia osoby uzależnionej?

Po detoksykacji, czyli po odtruciu, na pierwszym etapie pracuje się nad wyrobieniem motywacji u pacjenta do leczenia. Drugi etap to wyposażenie go w wiedzę i umiejętności radzenia sobie z uzależnieniem (chorobą) i trzeci etap to rozwój osobisty tak aby młody nic niebiorący człowiek czuł się szczęśliwy. Terapia trwa 18 miesięcy. Przez cały dzień prowadzone są zorganizowane zajęcia. Nie ma żadnych niezagospodarowanych godzin. Zajęcia prowadzą indywidualnie i zespołowo wykwalifikowani terapeuci i wychowawcy. Podopieczni muszą podejmować różne funkcje za, które uczą się ponosić odpowiedzialność. Sami utrzymują porządek w domu i dbają o jego otoczenie. Oczywiście, muszą też zadbać o siebie.

Jakie słowa miałbyś do rodziców, którzy podejrzewają, ze ich syn czy córka może sięgać po narkotyki?

Drodzy rodzice, jeśli zauważycie problemy u swoich dzieci, nie ukrywajcie ich, szukajcie profesjonalnej pomocy. Kochajcie swoje dzieci ale bądźcie bardzo stanowczy.

Jak wiele osób poznałeś z parafii wierzenickiej?

Poznałem bardzo wielu ludzi. Sporo także z imienia i nazwiska. Z niejedną osobą tutaj rozmawiałem.

Wiem, że też doświadczyliście mnóstwo dobra. Jakie były najsympatyczniejsze wyrazy życzliwości mieszkańców? Czy były też jakieś oznaki niechęci?

Szczycę się i chlubię, że społeczność wierzenicka tak dobrze i otwarcie przyjęła to dzieło Caritas. Dziękuję za wiele objawów życzliwości. Tu są kochani ludzie, którzy modlą się za naszą młodzież. Niektórzy podrzucają owoce, słodkie, warzywa. Dziękuje pani Basi za obszywanie naszych pacjentów, pani Geni za strzyżenie włosów, pani Krysi za wielką życzliwość w sklepie i wielu, wielu innym. Wiem też, że wielu odpisuje swój 1% z podatku na nasz ośrodek. Cała atmosfera jest przyjazna. Nie mieliśmy żadnych incydentów świadczących o niechęci ludzkiej. Najbardziej anegdotycznym zdarzeniem może być to jak przed laty osoby stojące koło naszego sklepu zawróciły jednego z naszych pacjentów, który w kryzysie gotowy był już do ucieczki. Przekonali go skutecznie by wrócił do ośrodka i nie robił głupot.

(wywiad został opublikowany w piśmie "Wierzeniczenia" (6/2013))

Powrót do spisu artykułów

CARITAS ARCHIDIECEZJI POZNAŃSKIEJ 
Katolicki Ośrodek Wychowania i Terapii Uzależnień 
Caritas Archidiecezji Poznańskiej 
"WIERZENICA" 
Wierzenica, ul. Wierzenicka 12 
62-006 Kobylnica 
tel. kom. 663 002 588, 
tel. 61 815 99 81, fax 61 881 62 08

NIP: 782-15-52-193   REGON: 04000722900070
numer księgi rejestrowej: 000000179452

Projekt i wykonanie: Tomasz Karolak
poczta(at)tomaszkarolak.net